Wolność

Wolność

Jedną z podstaw wolności (w moim odczuciu) jest wybór. To możliwość podejmowania decyzji, które są najlepsze dla nas, nawet jeśli ktoś się z naszym wyborem nie zgadza. 

Nie mamy prawa mówić innym, co mają robić ze swoim ciałem, życiem i jakie decyzje podejmować odnośnie swojej przyszłości. 

NIE ZGADZAM SIĘ! Nie zgadzam się na to, aby ktoś decydował o moim ciele. Aby ktoś inny, kto nie zna mojej sytuacji ani historii mówił mi, że mam urodzić dziecko z chorobami genetycznymi, albo z gwałtu. 

Nie zgadzam się na odbieranie prawa do decydowania o moim losie, czy losie innych kobiet, które mogą nie być gotowe na wychowanie takiego człowieka. 

Przez 8 miesięcy tego roku opiekowałam się dorosłymi ludźmi z niepełnosprawnością umysłową. To cudowne istoty, pełne miłości. Praca z nimi dawała mi mnóstwo radości i satysfakcji. Pomogła przezwyciężyć mi moje ograniczenia i stereotypy, które miałam.

Nigdy w życiu nie odchodziłam z pracy z takim łzami wzruszenia, tęsknotą i smutkiem. 

Jednak praca z tą fantastyczną czwórką odbiła się mocno na moim zdrowiu fizycznym (bóle kręgosłupa, stawów). Nie mówiąc już o siniakach i bliznach pozostawionych na moim ciele przed podopiecznych, którzy nie zdają sobie sprawy z własnej siły. Wiem, że opieka nad osobami wymagającymi 24-godzinnej opieki, bez pomocy państwa, to katorżnicza praca. I jedna osoba nie jest w stanie temu podołać. A często (nie mówię, że zawsze) kobieta, zostaje sama z tym dzieckiem. 

Jestem świadoma tego, że dziecko już pierwszej fazie jest istotą żyjącą i ma prawo do tego życia. Rozumiem poglądy religijne, które każą ludziom walczyć o prawo dziecka do życia. Jednak rozumiem też prawo kobiety do podjęcia tej skądinąd niełatwej decyzji. To nigdy nie jest łatwy wybór. Bo jak zdecydować, mając np. 20 lat, że wychowa się osobę z niepełnosprawnością? Albo mając lat 14 zdecydować, że wychowa się dziecko pochodzące z gwałtu, kiedy samemu jest się jeszcze dzieckiem. Każda z tych decyzji niesie w sobie piętno i traumę dla tej kobiety. 

Nie chcę się opowiadać ani za aborcją, ani za usuwaniem ciąż, które mogą być kalekie, czy pochodzące z kobiecej krzywdy. Chcę jedynie, aby to kobieta miała prawo podjąć decyzję, która jest najlepsza w jej mniemaniu na dzień dzisiejszy. Z uwzględnieniem jej wieku, sytuacji materialnej, społecznej, możliwości fizycznych i realnych. Niechby państwo zapewniło jej opiekę psychologa, odpowiednie wsparcie w momencie, kiedy mierzy się z daną sytuacją. A jeśli zdecyduje się na poród, to także wsparcie w wychowaniu. Myślę, że pomoc specjalistów będzie bardzo wskazana. 

Jestem idealistką, ale wierzę, że każdy ma wybór. I ma do niego prawo. Bez względu na to, czy ktoś myśli, że ma większe Prawo i chce wymierzać własną Sprawiedliwość. Szanuję poglądy wierzących, jednak ich racja nie może być “mojsza” niż “twojsza”. W przeciwnym razie zawsze będziemy patrzeć na siebie wilkiem i zwalczać tych, którzy myślą inaczej. A przecież nie tego uczył Jezus. 

Dodaj komentarz