Wiadomość, która przychodzi z drugiej strony

Wiadomość, która przychodzi z drugiej strony

-Wiem, że świat nie spodziewa się po mnie zbyt wiele. Mój stary też wiele dokonał. Jest królem sedesów…

-Tak, to jest Kupa. To jest odpowiedź. Od tysięcy lat wszystkim cywilizacjom, kulturom i religiom, wielkim wojnom i rewolucjom, najwybitniejszym ludziom na świecie zawsze towarzyszy kupa. Teraz rozumiesz? To jest ŻYCIE. 

Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz… A my zostaniemy królami życia…

-Życia nie oszukam. Jestem synem króla sedesów, to wysoko postawiona poprzeczka.

(Cytaty pochodzą z filmu “Chłopaki nie płaczą” reż. Olaf Lubaszenko, 2000 r.)

Czasem idee przychodzą do nas z bardzo różnych stron. Bywa, że to taka “massage from the dark side”. Tym razem to dosłownie wiadomość z ciemnej strony mocy, bo przyszła do mnie podczas porannego “latte” z Ewelinką Stępnicką, które oglądałam, robiąc dodatkowo lewatywę. Także byłam dosłownie w gównie po pachy. 

I gdy tak słuchałam opowieści Eweliny o projekcie Suzy Batiz, która jest twórczynią zapachu neutralizującego aromaty kupy, to przypomniał mi się cytat z “Chłopaki nie płaczą”, a potem moje rozmowy z siostrą, która ciągle mnie strofowała “jak ja mogę puszczać bąki, przy swoim partnerze, jak ja mogę bekać, albo pierdzieć na głos?” Zawsze było to dla mnie traumatyczne, bo zawsze wstydziłam się takich reakcji ciała w miejscach publicznych. Przez co nabawiłam się różnych dolegliwości żołądkowych i trawiennych. Pojawił się bardzo duży brak akceptacji siebie, swojej ludzkiej natury. I przede wszystkim okropny wstyd. 

Wiem, że temat na dziś jest taki trochę poza kolejnością, ale chciałam się z Wami tym podzielić, bo przemyka teraz przez moje myśli. Jest we mnie takie spostrzeżenie, że jako ludzie często jesteśmy w tej czarnej dupie, po pachy w gównie. Siedzimy w tych swoich schematach, problemach i kreacjach, które nie są od dawna nasze i w takich sytuacjach nie wiemy co ze sobą zrobić! Tkwimy w relacjach, które nam nie służą, w wierze, z którą nic nas nie łączy, w pracy, której nie znosimy. Nie wiemy, jak się to nam przydarzyło? Kiedy wpadliśmy w takie szambo, albo kto nam to zafundował?

Czasem ludzie obwiniają Boga. Mówią wtedy, że jeśli istnieje Bóg to, to by się nie wydarzyło. Nie doszłoby do takiego wypadku, do bezsensownej śmierci, do tragedii. Na pewno nie byliby biedni, albo niepełnosprawni, czy chorzy. I wtedy w życie wkrada się zwątpienie, złość, gniew, frustracja.

A Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Przypatrz się temu, że kiedy jest nam dobrze w życiu, nie potrafimy do Niego podejść, porozmawiać, pobyć w ciszy, posłuchać co do nas mówi, podziękować za to wszystko, co mamy. Nie widzimy tych darów. Wszystko zawdzięczamy sobie, swojej ciężkiej pracy, wytrwałości, itd. A kiedy wpadamy w szambo, to Bóg i wszyscy święci są winni. Ja nie mam nic z tym wspólnego. Samo się tak przydarzyło. 

Ten cytat z filmu Olafa Lubaszenki to ciekawa wiadomość dla nas. Kupa to życie… Jesteśmy królami życia. Każdy z nas jest królem, czy królową życia. Im większe gówienko, w które wpadamy, tym większa lekcja do odrobienia, tym większa rzeźba do stworzenia i większy potencjał jednostki. 

Życie polega na tym, że zawsze pojawiają się w nim wzloty i upadki. Nasze porażki to nic innego, jak ta mina, w którą wdepnęliśmy. Przydarzyło się przez nieuwagę, przez roztargnienie. 

Czuję się lekko rozbawiona, bo właśnie dziś, kiedy to piszę, Facebook przypomniał mi cytat, że najlepsi nauczyciele pokazują Ci gdzie patrzeć, ale nie mówią co widzieć. To spójrz dziś na swoje życie. Przypatrz się tym wszystkim chwilom, kiedy czułaś, jakby nogi się pod Tobą ugięły, jakby nie było wyjścia z danej sytuacji i jakbyś doszła do kresu sił. Przypomnij sobie i poczuj to wyraźnie. A potem pomyśl, do czego Cię te trudne sytuacje doprowadziły? Kim się stałaś dzięki temu? Czego się nauczyłaś? Jak zostałaś tą Królową życia?

Czy Twoja siła kryje się w tych momentach triumfu? Kiedy wszystko układa się pięknie i gładko? Kiedy zdobywasz laury, masz pieniądze, tytuły, fantastycznych przyjaciół? A może źródłem tego dobra są właśnie lekcje, które przyszło Ci odrobić, będąc Królem, czy Królową życia, siedząc po pachy w gówienku i kombinując jak tu przetrwać kolejny dzień, kolejny miesiąc, jak chwycić się tej ostatniej nadziei? 

Często kiedy jesteśmy po tej ciemnej stronie mocy, walczymy z  problemami, borykamy się z  trudnymi emocjami, coś nam się przydarza, co nagle zmienia wszystko. Nie wiemy kiedy ani jak trafiamy na film, książkę, na tekst, a może piosenkę, osobę, na swojej drodze, które zmieniają naszą optykę. I nagle okazuje się, że to wszystko miało sens, że miało nas poprowadzić w nowe miejsce. 

Życie to gówno, ale wiesz co? Shit happens, ale jeśli jesteś na tej planecie, to znaczy, że Tobie też się to przydarzyło. Tak naprawdę życie to najpiękniejszy dar, jaki otrzymujesz. Wszystko inne przyszło potem. Możesz nauczyć się rzeźbić, albo pływać w tym gównie. Możesz też się poddać. Jednak wierzę, że życie zawsze podrzuca nam lekcje, które mają nas przyprowadzić do najlepszej, najpełniejszej i najpiękniejszej wersji nas samych. Do życia, jakiego pragnęliśmy. A wtedy trzeba sobie odpowiedzieć na jedno zajebiście ważne pytanie: “ Co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić!” Od i cały sekret życia. 

Dodaj komentarz