Pierwszy rok

Pierwszy rok

7 kwietnia to oficjalna data, kiedy MYfяeeDOM zaczęło działać. Wtedy nie było to MYfяeeDOM, a FreeDOM in Silence, ponieważ w pierwszej wersji mój partner miał pracować ze mną i razem mieliśmy tworzyć tę markę. Mija rok, a więc czas na podsumowanie lekcji z ostatnich 12 miesięcy. 

Lekcja 1

Pierwsza jest taka, że życie bardzo szybko zweryfikowało, że marzenie w formacie FreeDOM in Silence niestety się nie ziści. Dlaczego? 

Nie możesz nikogo do niczego zmusić. Mój partner bardzo chciał mi pomóc, jednak szybko okazało się, że on w ogóle nie czuje mojej wizji FreeDOM i w sumie nie ma pomysłu sam na siebie w tej marce. Dlatego po kilku miesiącach podjęłam decyzję o odsunięciu go od projektu. Czy słuszną? Absolutnie tak. Zmieniło to sytuację dla nas obojga. On zrealizował marzenie o własnej księgarni internetowej, a ja odzyskałam swoje flow.

Lekcja 2

Najważniejsze to się odważyć. Przez kilka miesięcy z moim partnerem miałam totalny kryzys. Deprymował mnie brak jego zaangażowania, brak działań z jego strony, a ja sama ciągle biłam się z myślami nad wyborem barw firmy i czcionki. Po 50 razy zmieniałam zdanie. I wtedy postanowiłam udać się po pomoc do tych, którzy znają się lepiej. Ta współpraca zaowocowała kilkoma rzeczami. 

  1. Zmieniła się nazwa: na taką, którą ja czułam. Czyli MYfяeeDOM – uwolnij górę możliwości, z którą się utożsamiałam i która oddaje moją ideę nie tylko wolności, ale także ideę mojego autorskiego projektu.
  2. Stworzono dla mnie identyfikację marki, którą lubię i z którą czuję się dobrze, więc nie muszę się już zastanawiać ani nad kolorem, ani nad odcieniem, co przy moim analizującym mózgu jest sporym utrudnieniem.
  3. Powstał e-book, ale o tym oddzielny akapit.
  4. Zaufałam swojej intuicji. 

Masz czasem tak, że czujesz gdzieś pod skórą, a może słyszysz taki wewnętrzny szept, który mówi Ci, aby uważać? Podpowiada, żeby może przemyśleć “za i przeciw” nim podejmiesz współpracę z kimś. Ja tak miałam, zanim podpisałam umowę z firmą od wizualizacji. 

Pierwszy symptom nieufności wynikał z bardzo długich oczekiwań na odpowiedź dotyczącą maila w sprawie konsultacji. Kolejne wiązały się z lawiną nieszczęść, które przydarzały się szefowej firmy, z którą miałam pracować. A na sam koniec brak efektów i brak planu na działania marketingowe. 

Nauczyłam się więc słuchać siebie i ufać swojemu instynktowi. Nie mówię, że żałuję współpracy, ale straciłam przez to mnóstwo pieniędzy i kilka kluczowych tygodni sprzedażowych między Black Friday i Nowym Rokiem, a więc i kolejne pieniądze.

Lekcja 3

Dotyczy ona wspomnianego e-booka. Pisałam go i pisałam… Aż pewnego dnia postanowiłam oddać działania związane z publikowaniem (nie do końca tworzeniem, ale właśnie publikowaniem) innym. 

I co się okazało? Odzyskałam czas, którego tak mi brakowało. 

Dzięki temu w ciągu 2 tygodni przygotowałam ponad 100 stronicowy e-book, czy raczej workbook na ponad 90 dni pracy własnej. Największym zaskoczeniem było gdy sama najpierw go przeczytałam, a potem zaczęłam wykonywać te ćwiczenia raz jeszcze (bo część z nich w podobnej lub zmienionej formie realizowałam na przestrzeni 8 lat mojego rozwoju osobistego) i zrozumiałam, że ten produkt ma wartość! 

Jeśli jesteś twórcą czegokolwiek, to pewnie miałaś w swoim życiu momenty zwątpienia, czy ktoś będzie chciał za to zapłacić, czy rzeczywiście daję komuś wartość, czy to ma sens?

Ja byłam sama pod wrażeniem swojej pracy. Opinie osób, które czytały i korzystały z e-booka również były bardzo pozytywne. Nawet korektorki komentowały, że się popłakały wykonując ćwiczenia, które w nim proponuję. 

To był ten moment, w którym uwierzyłam, że mogę. Drugim momentem był fakt, że już w pierwszy weekend po opublikowaniu informacji o e-booku, nawet z problemami z płatnością i brakiem współpracy ze strony osób, które były odpowiedzialne za nią i sprzedałam pierwsze egzemplarze. To było ważne, bo dało mi poczucie, że ludzie są gotowi zapłacić za moją wiedzę. Ta lekcja była jedną z przyjemniejszych.

Lekcja 4

Nie taki diabeł straszny jak go malują. W 2020 roku postanowiłam jeszcze bardziej pchnąć MYfяeeDOM do przodu i wyjść do ludzi w formatach, które nie były mi znane, albo nie czułam się w nich pewnie i tak pokusiłam się o przeprowadzenie live’a, zaczęłam dla Was nagrywać podcasty, a nawet filmiki. 

To pokazało mi, że wszystkiego można się nauczyć. Dodało mi pewności siebie w wystąpieniach, a także dało ogromną radość z odkrywania możliwości wielu programów. Musiałam zbadać wiele rzeczy sama i przekonać się co one potrafią i co ja potrafię przy użyciu technologii. 

Uświadomiłam sobie, że to nie ograniczenia zewnętrzne nas blokują, ale my sami wmawiamy sobie, że nie damy rady, że jeszcze zbyt wcześnie itd. 

Lekcja 5

Jest nią fakt, że “sprawdzone rozwiązania” nie działają. Nie działają nie dlatego, że są złe. Po prostu każdy biznes jest inny. I każdy człowiek jest inny. Jeśli chcemy przejść dokładnie tę samą drogę i wykorzystać dokładnie te same narzędzia, które wykorzystują ludzie odnoszący spektakularne sukcesy, to może się okazać, że mimo wszystko osiągniemy inne rezultaty. 

Przypuszczam, że jest kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Świat zmienia się każdego dnia i techniki czy narzędzia, które ktoś użył na początku swojej drogi, mogą być nieaktualne do Twoich potrzeb i potrzeb rynku. Twoja grupa docelowa ma inne potrzeby, inne możliwości i inne doświadczenia, niż mieli odbiorcy osoby, którą “naśladujesz”. Dlatego potrzebne są eksperymenty, otwarty umysł, kreatywność i poszukiwanie nowych rozwiązań, które nie tylko lepiej zadziałają na Twoich odbiorców, ale też pomogą Ci zbudować bardziej wyrazistą i bardziej osobistą markę. 

Lekcja 6

Moja promocja nie była spójna. Moja wizja marki była inna niż osób, które mi pomagały i jeśli jesteś ze mną od początku, to pewnie widzisz te wszystkie drobne zmiany. Tak naprawdę sama odkrywam MYfяeeDOM każdego dnia. Uczę się jej na własnych doświadczeniach. Bawię się różnymi konwencjami, sprawdzam co do Ciebie “mówi”, co działa, na co reagujesz, a na co nie. Szukam nowych możliwości dla siebie i nowych sposobów dzielenia się z Tobą wiedzą i doświadczeniem. 

MYfяeeDOM to góra możliwości, tak jak baza moich doświadczeń, mojej wiedzy, umiejętności, technik i wszystkiego, co stoi za moją osobowością. Co również wpływa na to, jak pracuję z ludźmi, jakie są moje treści, moje produkty, które dla Ciebie powstają. To projekt na miarę moich możliwości. To jest moja wolność. Twoją wolność tworzysz sama. Korzystając z tego, co staje się Twoim udziałem. 

Staram się pokazać Ci, jak wiele potencjału drzemie w Twoich doświadczeniach, zdolnościach, talentach, umiejętnościach. Tam zaklęta jest wolność. Wolność, która zaczyna się od wyboru dalszej drogi. 

Ja wybieram MYfяeeDOM. W drugim roku życia mojej firmy stawiam na kontakt z Tobą przez nowe kanały. Dlatego w ostatnim czasie częściej spotykasz mnie na Instagramie i mam nadzieję, że będziemy się częściej widywać na YouTube. To mój plan. A co życie przyniesie: tego nie wie nikt, ale jestem dobrej myśli i czekam na kolejne dobre fale, które prędzej czy później pojawią się na horyzoncie. 

Ten post ma jeden komentarz

  1. Małgosia

    Bardzo fajne lekcje. Dały mi też do myślenia w kontekście mojej firmy 😉

Dodaj komentarz